Gdy podczas medytacji pojawia Ci się pantera, początkowo cieszysz się jej gibkim ciałem, kocią zwinnością i statutem drapieżnika, który wszystko może. To wszystko prawda, ale czarna pantera swoje atuty wykorzystuje często z cienia. To kobiecość, który wynika z braku miłości od mężczyzny, od ojca.
Czarna pantera ma mocno zniekształcony obraz mężczyzny w swoim życiu. Może bać się niedostępnego ojca, który zbyt mocno kontrolował jej seksualność i dojrzewanie oraz bycie kobietą. Rzadko taki ojciec potrafi okazać miłość słowem, przytuleniem, bo sam wbity jest w schemat bycia poważanym i groźnym ojcem, takim jak katolicki Bóg na nieboskłonie.
Może czarna pantera codziennie, jako mała dziewczynka, słyszała od sióstr i koleżanek, matki czy ciotki jacy ci faceci są beznadziejni. Złe szepty jak trucizna wlewały się w ucho tworząc egregor mężczyzny, którego nie warto kochać, bo jest taki zły. Jak złe czarownice stojące z zatrutym jabłkiem karmiły małą panterę fałszem, że miłości męskiej jest jak na lekarstwo. I mała pantera zasypiała jak Królewna Śnieżka marząc o księciu na białym koniu. Wszelkie melodramaty ukazywały ckliwe historie, które urastały w wyobraźni młodej kobiety do rangi niedoścignionego wzoru. Tak czarna pantera stworzyła obraz partnera z różnego rodzaju braków. I takiego szuka – i co gorsza – znajduje w dorosłym życiu.